Langkawi to malowniczy archipelag 99 wysp (w tym największa: Pulau Langkawi) na Morzu Andamańskim w Malezji, przy granicy z Tajlandią. Znany z piaszczystych plaż oraz bujnej dżungli. Lecąc do Malezji wiedziałem, że kilka dni chcę spędzić w Kuala Lumpur ale wiedziałem też, że reszta pobytu musi się odbyć na Langkawi. Nie pamiętam dlaczego dokładnie padło na tą wyspę, ale dobre opinie i łatwe połączenie lotnicze z Kuala Lumpur przesądziły o decyzji.

Pierwsze kroki na wyspie Langkawi

Przyjemny hotel … i z basenem 🙂

Okolice hotelu
Wioski, miasta, większość infrastruktury jest tu podobna jak w większości miejsc tej części świata natomiast to co robi różnicę na Langkawi to dżungla i rozległe lasy namorzynowe oraz wybrzeże z pięknymi, malowniczymi plażami. Pierwszy pełny dzień pobytu poświęciłem właśnie, aby doświadczyć tych miejsc i nacieszyć duszę egzotyczną przyrodą.
Kierowca podwiózł mnie pod same „drzwi” szlaku prowadzącego m.in. do wodospadów 7 Wells Waterfall i Blue Lagoon Waterfall. Moją intencją było zrobić spokojną wędrówkę 2-3 godzinną przez tutejsze lasy, poczuć ciepło i wilgotność dżungli i przy okazji zobaczyć wspomniane wodospady. Najwspanialsze są jednak dźwięki jakie towarzyszą wędrówce na całej długości trasy. Coś niesamowitego :)) Mimo pory suchej, życie w lesie cały czas przypomina o sobie, a spektrum odgłosów jest szerokie jak nigdzie indziej.

Las pełen dźwięków, pełen zwierząt

Bujna roślinność
Wodospad 7 Wells Waterfall jest stosunkowo wysoki, szeroki i mogę sobie wyobrazić jakie ilości wody spływają w tym miejscu podczas pory deszczowej. Musi robić wrażenie. Obecnie wody spada niewiele, ale i tak podoba mi się to miejsce :)) Dotarcie do niego zajmuje nie więcej niż 30 minut, a można poczuć namiastkę tropików. W oczkach wodnych powstałych pod wodospadem na wskutek małej ilości wody można zażyć kąpieli i schłodzić się w ten upalny dzień. Nie przewidziałem takiej możliwości i nie zabrałem ze sobą ręcznika i czegoś na przebranie.
Po przebyciu prawie 600 betonowych stopni tworzących w górę jednolite, solidne schody docieramy do miejsca gdzie dżungla odsłania przepiękny widok na niżej położone lasy i majaczącą w oddali wodę. Fajne miejsce na odpoczynek, mały piknik czy po prostu chwilę zadumy siedząc nad mizernym obecnie strumyczkiem zasilającym niżej położony 7 Wells Waterfall. Jedyne na co trzeba uważać w tym miejscu to grasujące czasami małpy, które mając ochotę na nasze rzeczy bywają agresywne. Sam byłem świadkiem jak jedna z nich zaczęła szperać w pozostawionym plecaku jednej z dziewczyn, a gdy zareagowała aby małpę odstraszyć została przez nią delikatnie zaatakowana.

Lasy wyspy Langkawi

Lasy wyspy Langkawi
W miejscu tym zaczyna się dalszy etap drogi i chcąc wędrować dalej do pobliskiego Blue Lagoon Waterfall lub do oddalonego o ponad 2 godziny wędrówki szczytu Machinchang Peak (701 mnpm) trzeba wejść w las już na gruntowy, dziki szlak. Fragment do wspomnianego wodospadu bardzo mi się podoba. W końcu przypomina normalną, tradycyjną, leśną ścieżkę gdzie czuć klimat tropików z bujną roślinnością wokół i milionem dźwięków. Cel osiągam po 700 metrach spokojnego spaceru. Oczko wodne i „wodospad” nie są spektakularne, ale nie przeszkadza to niektórym na orzeźwiającą kąpiel i chwilę relaksu. Niski stan wody podczas pory suchej praktycznie zlikwidował jakikolwiek przepływ.

Pełna różnorodność

Interior Langkawi

„Spektakularne” Blue Lagoon Waterfall :-))
Drugą część popołudnia spędzam już nad wodą w pobliżu plaży Pantai Kok. Trochę trudno dostać się tu nad wodę, bo albo skarpa albo jakieś ogrodzenia, ale w końcu z pomocą strażnika parkingowego udaje mi się znaleźć wąskie przejście do małej, dzikiej plaży. Nie jest to ta plaża o którą mi chodziło planując tu przyjazd (Pantai Kok), ale dużo mniejsza. Jest natomiast niezwykle urokliwa. Z resztą zaraz obok – po przejściu przez płytką wodę i kilka skałek – ukazała się druga niewielka plaża jeszcze bardziej bajkowa od pierwszej. Nie potrzeba wielu słów aby zrozumieć, że właśnie dotarłem do przysłowiowego raju :)) Ciepła, błękitna woda, drobny piasek i pełne słońce – no widoki jak z pocztówki. Zobaczcie z resztą sami …

Langkawi

Langkawi

Langkawi

Langkawi

Langkawi
Następnego dnia postanowiłem odwiedzić pobliskie miasto Cenang, by przede wszystkim zobaczyć długą i szeroką plażę publiczną. Faktycznie plaża jest szeroka, z drobnym piaskiem i ciągnie się na całej długości niemałego jak na wyspę Langkawi miasta. Piasek jest tak gorący i parzy moje stopy, że niemalże biegnę w stronę wody, aby w ogóle móc spacerować w tym miejscu. Idę tak przez kilkadziesiąt minut obserwując ludzi uprawiających sporty wodne. Co rusz to można wynająć skutery wodne i poszaleć na pełnej adrenalinie. Mimo dość dużego miasta zaskoczyła mnie mała liczba plażowiczów. Zresztą na wszystkich dotychczas widzianych plażach ilość ludzi była znikoma.

Plaża przy mieście Cenang

Plaża przy mieście Cenang
Po trzech nocach w zachodniej części wyspy kolejne 3 noce spędzę na północno-wschodnim jej krańcu. Podobno tutejsze plaże charakteryzują się wyjątkową urodą i już pierwszego dnia wychodząc na mały rekonesans przekonuję się, że jest pięknie. Naprawdę pięknie.

Wioska na Langkawi

Langkawi

Langkawi

Lokalna atrakcja … puszczanie latawca
Samo miasteczko jest jakby wymarłe za dnia. Nie wiem dlaczego mało co jest otwarte, knajpki pozamykane, nie widać ludzi za bardzo a na plażach totalnie pusto. Dopiero drugiego dnia doczytałem, że przez miesiąc jest Ramadan i większość mieszkańców postuje od wschodu do zachodu słońca. Tym samym cała gastronomia jest pozamykana a ulice ożywiają się dopiero wieczorem. Nie kusi mnie zatem chodzenie po mieście bo nie ma po co tylko skupiam się na długich, kilkukilometrowych spacerach wzdłuż morza. Tak spędzam kolejne 3 dni. Plaże są przepiękne co najlepiej pokazują zdjęcia …

Rajskie plaże Langkawi

Rajskie plaże Langkawi

Langkawi

Langkawi

Rajsko …

Langkawi wieczorem

Piękny zachód słońca

Piękny zachód słońca

Piękny zachód słońca

Nocleg w zachodniej części wyspy
Trzymajcie się ciepło!
Damian
